
Kadzielnia to pozostałość wzgórza ( w południowo-zachodniej części Kielc) rozciętego wyrobiskiem
dawnego kamieniołomu działającego od XVIII do drugiej połowy XX wieku.
Pozostały po eksploatacji ostaniec skalny znany jako Skałka Geologów chroniony
jest w części jako rezerwat przyrody „Kadzielnia”, a otaczające go wyrobisko
dawnego kamieniołomu funkcjonuje obecnie jako Park Kadzielnia. Najwyższa część
Skałki Geologów stanowi naturalną pozostałość wzgórza Kadzielni. Nazwa
Kadzielnia wzięła się od krzewów jałowca, który był wykorzystywany do produkcji
kadzideł lub w innej wersji od nazwy „kadzielnik” oznaczającej kościelnego,
który dzierżawił ten teren. Począwszy od XVIII wieku w Kadzielni wydobywano
skały wapienne. Skały wapienne wykorzystywano do budowy wielu obiektów w
Kielcach. Od I połowy XIX wieku do 1884 roku w wyniku zaniechania działalności
górniczej Kadzielnia stała się miejscem rekreacji i celem wycieczek za miasto.
Planowano wówczas utworzenie w tym miejscu Ogrodu Botanicznego. Od 1884 roku
Kadzielnia ponownie stała się miejscem górniczym. W 1938 roku pracowało tu 200
robotników. W 1931 roku Skałkę Geologów objęto ochroną, a 1962 roku utworzono
rezerwat przyrody „Kadzielnia”. Prace górnicze trwały jeszcze do 1968 roku. W
1971 roku w południowej części kamieniołomu wybudowano Amfiteatr Kadzielnia. Od
2003 roku całość jest administrowana przez miejską instytucję Geopark Kielce.



















Kto ma ochotę przeżyć przygodę z dreszczykiem, Tyrolka zaprasza
Skałka Geologów
Pomnik Bojowników o Narodowe i Społeczne Wyzwolenie
W drodze do amfiteatru mijam Skwer Pamięci Ofiar Katynia
W jaskini nie byłam
O godzinie 19, rozpoczyna się w Amfiteatrze Kadzielnia koncert zespołu Lady Pank. Mamy bilety, idziemy. Samochód stoi na parkingu Kadzielni więc blisko do amfiteatru. Okazało się, że to bliskie wejście i wjazd jest przeznaczony tylko dla służb i artystów.
Dla pozostałych z biletami wejście znajduje się daleko, bo przy alei Legionów. Trzeba było przejść prosto z parkingu górą przez park. Gorszy był powrót, ponieważ było już ciemno, a latarnie wśród gęstwiny zieleni nie były za dobrze widoczne. Doszłyśmy jednak bez szwanku do samochodu.